Surowe góry bliskie sercom

Poznaj Świat | dodane 2009-11-20 (10:21) Surowe góry bliskie sercom(fot. Poznaj Świat/Wiesław Kałuszka) Stojąc na wyniosłym beskidzkim szczycie patrzę na Tatry. Na południu, ponad zamglonymi dolinami horyzont zamyka zębaty mur. Oko rozróżnia sylwetki znajomych szczytów – Durny, Lodowy, Krywań. Stoję i myślę – ileż to ludzi przez wieki spoglądało w kierunku tych wyjątkowych gór tak jak ja spoglądam teraz? Dla iluż z nich Tatry były i są górami absolutnie wyjątkowymi i niepowtarzalnymi?

Dlaczego Tatry?
Na to można odpowiadać z wielu punktów widzenia. Inaczej brzmieć będzie odpowiedź geologa, inaczej przyrodnika, inaczej narciarza, jeszcze inaczej wspinacza. I każda z nich będzie prawdziwa. Odpowiedzieć mogę też w swoim imieniu. Tatry są moją pierwszą miłością. I chociaż potem poznałam inne góry – równie piękne, a często bardziej monumentalne i dzikie, to tej pierwszej miłości się nie zapomina i zawsze się do niej powraca.

Pierwszy raz pokazali mi Tatry moi rodzice, nie pamiętam nawet kiedy, bo zawieziono mnie tam jako dziecko. Z rodzinnych opowiadań wiem, że mając trzy lata weszłam w lutym w ubraniu pod "prysznic", jaki lał się z rynny starego bufetu na Polanie Pisanej (znacznie później wysadzonego w powietrze dla potrzeb filmu). Oczywiście zaraz trzeba było mnie wsadzić w góralskie sanki, zawieźć co prędzej do domu i przebrać, ale podobno się nawet nie przeziębiłam.

Utkane ze wspomnień
Na początku studiów poznałam kolegę, który intensywnie chodził po Tatrach. Wraz z kilkoma koleżankami namówiłam go, aby zabrał nas na Orlą Perć, same bałyśmy się tam iść nie mając doświadczenia. Nasz team złożony z wysokogórskiego turysty i kilku "bab" poruszał się szlakiem dość powoli. Dużo strachu przeżyłyśmy wszystkie na słynnej drabince nad Kozią Przełęczą, ale za to nie zapomnę nigdy przedwieczornego widoku z Zawratu, kiedy nad stawami unosiły się strzępy mgieł, a zza nich prześwitywały odległe tatrzańskie olbrzymy – Gerlach i Lodowy.

Kolega już dawno po górach nie chodzi, ale dla mnie będzie "tym pierwszym", co pokazał mi Tatry (proszę tylko nie zrozumieć tego opacznie...). Dopiero niedawno miałam okazję mu podziękować.

Potem już ja zabierałam w Tatry swoich przyjaciół, tu poznawałam wielu nowych przyjaciół. Na słonecznej łące w Orawicach, u stóp Osobitej poznałam swojego męża. Chodząc po tatrzańskich ścieżkach myślę o ludziach, których tu spotkałam, a których już często nie ma wśród nas. Myślę o rozmowach, które miały miejsce kiedyś, dawno temu, pod dachem koleby lub pod rozgwieżdżonym niebem. Wspominam czasy, kiedy byłam tu ze swoim małym synkiem, który teraz jest już dorosły i sam chodzi po Tatrach. Wspominam jeden niezwykły dzień, kiedy o zachodzie słońca obserwowaliśmy ze szczytu taniec różowo-fiołkowych chmur przelewających się przez przełęcze z jednej doliny do drugiej.

1 2 3 z 3 Następna strona

Przeczytaj także:

Oceń:  
 
Wyniki:   Ocena materiału  

Zobacz więcej w serwisach

Zobacz więcej w serwisach WP

Turystyka

Wiadomości

Wakacje

 
 

Opinie: 0 beta

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza! Dodaj opinię!

Masz swoje zdanie? Przedstaw je! Komentuj zgodnie z Zasadami Opinii.
Więcej różnych opinii i komentarzy znajdziesz na forum.wp.pl.